| Hostele w Europie | Przewodnik po Rzymie
+ Odpowiedz na ten wątek
Pokaż wyniki 1 do 3 z 3

Wątek: Wesele W Kościelisku Koło Zakopca

  1. #1
    Zarejestrowany
    Mar 2007
    Postów
    96

    Domyślnie

    a oto fotoreportaz pisany reka mojej kobiety:

    uwaga, beda foty!

    jedziemy

    ---------------------------------------------------------------------------------

    Niby wesele to nie powod by opisywac to jako relacje z podrozy,ale tym razem zrobie wyjatek, bo i wyjatkowe bylo to wesele :wink:

    Kolezanka z centralnej Polski z chlopakiem z centralnej Polski postanowili pobrac sie w...gorach!
    A wiec bylo to tak
    dotarlismy pod Warszawe na miejsce zbiorki calej wycieczki i zapakowalismy sie do autokaru...
    Podroz miala byla spokojna az do Radomia, gdzie wpadl do naszego autokaru Radomiak
    (tj ludzie z Radomia, w tym jeden podpity juz 40 letni kibic...)
    I juz podroz uplywala ze spiewami: ole ole radomiak!
    Potem nagle pokazalo sie dziewcze z zielonym szalikiem...jednak nie byl to szal radomiaka tylko legii... :shock:
    Chcac dostosowac sie polowy autokaru dokonalismy polaczenia finladii z frugo i juz bylo weselej :wink:
    Pod wieczor dojechalismy do Zakopanego, gdzie zamieszkalismy w bardzo ladnych pensjonatach



    Wszystko ladnie w drewienku, kafelki w lazience.... slowem full wypas 8)
    A najladniejszy byl widok z mojego okna:



    Jednak nie bylo duzo czasu na ogladanie widokow bo zaraz podjechal autokar i zabrano nas na goralskie ognisko.Zaczelo sie od herbaty po goralsku (herbata ze spirytusem-tragedia...),nastepnie bigos i kielbaski do pieczenia nad ogniskiem.Oczywiscie zajmowala sie nami wykwalifikowana ekipa gorali, na specjalnej drewnianej scenie tanczyli a po paru "piwach czasu" do gorali dolaczali i goscie weselni... Bylo wesolo, na koniec nawet byly skoki przez ognisko (i tylko jednemu kolesiowi ladowanie nie wyszlo i dorobil sie gipsu...coz-nie kazdy sie rodzi goralem :wink: )
    Jednak ognisko nie trwalo zbyt dlugo co jest jednak w pelni zrozumialeara mloda nie chciala by na sobotnie wesele ktos szedl ciezko chory po piatkowej nocy...

    W sobote mielismy czas wolny i ruszylismy jak zaprawieni gorale na ekstremalna gorska wyprawe :wink: (karipu bylby z nas dumny )- 4 godziny na goralskiej sciezce 8)

    Widoki byly niezle:



    Zrobilismy sobie maly postoj obok malej chatki w gorach gdzie nawet za wrzatek trzeba bylo placic,a ceny byly lepsze niz na krupowkach... :? Chyba placi sie za to,ze tam wszystko mozna dostarczac tylko koniem...(chociaz pisalo na chacie ze wszystko przynosza tam na plecach...)



    Tak wiec po dwoch godzinach wspinaczki wysokogorskiej :wink: dotarlismy do celu naszej wyprawy: wodospadu siklawica



    Ladnie tam, ladnie ale poniewaz czas nas gonil to trzeba bylo wracac (a juz podobno mielismy rzut beretem na Rysy :wink: )...



    Jeszcze tylko pare pocztowek (Emel dostales?)...



    i mozna bylo sie szykowac na wesele.

  2. #2
    Zarejestrowany
    Mar 2007
    Postów
    96

    Domyślnie

    Slub byl w ladnym drewnianym kosciolku, potem zyczenia, bryczka (kon sie...zesral,ale to podobno na szczescie )i podroz do goralskiej knajpy... Nabity autokar, ponad 10 pelnych wozkow...normalnie jechalismy kolumna jak na wyjazd :P

    Skoro forum kibicowskie to opiszmy to po kibicowsku: nagle miejscowi robia pulapke: barykaduja droge i mimo iz wykroili pana mlodego z flaszki to jeszcze kroja kazdy samochod a nawet koles wbija sie do autokaru...
    Udalo sie nam jednak uciec, tym nie mniej wpadlismy w druga pulapke...I znowu nas kroili...
    (dobrze,ze nie gramy w Legia Zakopane, bo to dopiero bylyby hardcorowe wyjazdy )

    Jednak udalo sie i w koncu trafilismy na miejsce wesela: drewniana duza knajpa z grillem i basenem z rybami!
    Oczywiscie wesele prowadzili gorale



    chociaz i goralki cieszyly sie u panow duuuuzym powodzeniem...



    Tak wiec byly tance, hulanki i swawole, goriłka sie lała a wszystko to prowadzil grozny Janosik


    (to ten w goralskiej czapie, a nie ten 13latek...)

    Oczepiny i znowu cos specjalnie dla meskich oczu... :wink:



    Teraz cos dla specjalistow od (zazwyczaj) kobiecych kolanek... ops:




  3. #3
    Zarejestrowany
    Mar 2007
    Postów
    96

    Domyślnie





    Tak wiec zabawa trwala w najlepsze, bylo lowienie karpi z basenu a ostatni konkurs tanca (i butelke martini)wygral kolega tanczacy z dziewczyna, gipsem oraz kula... (ten niefortunny skoczek z ogniska)

    Nad ranem zapakowalismy sie do busa (ktory cale wesele stal pod knajpa i wozil wszystkich) i pojechalismy do pensjonatu....

    Poranna pobudka, sniadanko, ostatni widok na gory....



    ...i ruszamy autokarem spowrotem!




    Ogolnie:wesele zajebiste!

+ Odpowiedz na ten wątek

Zasady Postowania

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts

Content Relevant URLs by vBSEO 3.1.0