Poza wieloma cennymi informacjami podanymi przez Nataszę trzeba wiedzieć też ,że Węgrzy na drogach krajowych w zasadzie jażdżą wolniej niż Polacy , na autostradach zaś kulturalniej niż Niemcy. Z własnego doświadczenia pamiętam jak brutalnie niemieccy kierowcy szybkich samochodów ,,siadali na tyłek,, i błyskali reflektorami jeśli wyminięcie tira zajmowało mi ciut więcej czasu. STRES MAXYMALNY. Tu jest spokojniej i wariatów pędzących 200km/h znacznie mniej.
Poważnym problemem jest jednak jakość dróg... owszem , w wielu miejscach szerokie ale zawstydzają nawet ser szwajcarski ilością dziór. Pokonując odcinek np.pomiędzy Eger a Bogacs trzeba liczyć się z intensywnymi wstrząsami.I ta droga niestety nie jest jakimś niechlubnym wyjątkiem...
Wspomniałam , że Węgrzy jeżdżą wolniej ale nie znaczy to, że lepiej. Nagminne jest lekceważenie używania kierunkowskazów, ścinanie zakrętów , jazda praktycznie środkiem jezdni, wymuszanie pierwszeństwa. Nauczyłam się już , że zasadę ograniczonego zaufania należy w stosunku do Węgrów używać bez ograniczeń
