Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki 1 do 10 z 25
  1. #1
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Bałkany. Kolejne odsłony.

    Tamta część Europy ma magnetyczny wpływ. Im więcej razy się ją odwiedzi, tym więcej pozostawiamy na nieokreśloną przyszłość i kolejne wyprawy... Na długie zimowe wieczory z mapą i kolejnymi przewodnikami, na wertowanie internetu i niekończące się poprawki planu podróży.

    Właściwie podróż zaczyna się i trwa jeszcze na długo przed jej pierwszym małym krokiem... A kończy się miesiące po powrocie, po poukładaniu zdjęć i map na półkach. Być może z relacją, którą spróbuję Wam przedstawić jeszcze raz delektując się tym co już było.

    Przyjemnego czytania

    Last edited by Wodnik; 19-02-2012 at 12:11.

  2. # ADS
    Reklama Google Circuit advertisement
    Zarejestrowany
    Always
    Skąd
    Advertising world
    Postów
    Many
     
  3. #2
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Podróż.

    Co do przygotowań...
    Od kilku lat korzystam z portalu booking.com i sobie chwalę jego użyteczność. Również tym razem to narzędzie pomogło w rezerwacji noclegów - tak na trasie, jak i w miejscach docelowych.

    A trasa - wiodła przez Cieszyn, fragment Czech, dalej - Słowację (z pominięciem autostrad) do miasta Sahy i Węgry (z wykorzystaniem obwodnicy Budapesztu). Wieczór dopadł nas już w Szegedzie.

    Tam czekał już jednak nocleg w bardzo przyjemnym hoteliku Familia Vendeghaz:

    Booking.com: hotel Familia Vendeghaz, Szeged, Węgry - 173 Opinie Gości. Zarezerwuj hotel już teraz!

    Hotel zapewnia dyskretną i b. przyjemną obsługę oraz b. smaczne śniadanie. Nie można mieć też zastrzeżeń co do zadbanego wnętrza.

  4. #3
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Serbia.

    Podróż przez Serbię jest nieco monotonna. Tym razem jednak już od początku były niespodziewane atrakcje

    W pierwszej byłem tylko statystą. Nie jest zapewne tajemnicą, że na obszarze większości państw bałkańskich nie honoruje się popularnej w Unii standardowej polisy i trzeba (jak się okazuje - co chwilę) świecić na lewo i prawo zieloną kartą

    Otóż podjeżdżamy do serbskiej budki granicznej, a tam... jeden z naszych rodaków usiłuje przekonać pogranicznika, że przecież jej nie potrzeba, bo to też przecież Europa
    Ta żelazna logika jednak nie przemawia do Serba i awantura trwa w najlepsze
    Po kilku minutach tej sceny w końcu Serb żąda ode mnie zielonej karty i podtyka ją Polakowi pod nos. Brrr... Taki początek wakacji. Oczywiście kartę można kupić też na miejscu, ale ta przyjemność oczywiście sporo kosztuje. Jedziemy dalej.

    Do Belgradu bez większych atrakcji, ale tam... potop. Fontanny wody z nieba w ciągu kilku minut zalewają ulice do wysokości krawężników. Wycieraczki nie nadążają. Przy drodze kolejne samochody przy zbyt głębokich kałużach... O nie. Przymusowy postój na stacji benzynowej i ... dwie godziny z głowy.

    W końcu słońce jednak wychodzi i ruszamy do przodu.

    Ale licho nie śpi! Za Belgradem skręcamy na Ćaćak. Po może 100 km blokada drogi. Korek na godzinę. Ostatecznie okazuje się, że droga została zamknięta z uwagi na wypadek i trzeba jechać tamtędy (policjant pokazuje góry po prawej)

    Cóż zrobić. Jedziemy. Dalej oczywiście wąskie górskie drogi, momentami bez asfaltu. Kompletnie żadnych oznaczeń, no i oczywiście - poza zasięgiem nawigacji TomTom. Koniec końców - kolejne dwie godziny opóźnienia.

    CAŁE SZCZĘŚCIE już jakiś czas temu odkryłem, że Bałkany nieprzyjemnie traktują tych co się spieszą i muszą dojechać na konkretną godzinę. Zawsze miejmy rezerwę czasu na takie sytuacje!

    Ostatecznie wieczorem dojeżdżamy do miasteczka Zlatibor, gdzie czeka na nas hotel Villa Pina. Na miejscu okazuje się, że ta mała kropka na mapie okazuje się sporym kurortem, czymś w rodzaju serbskiego Zakopanego z dziesiątkami motelików, hotelików, pensjonatów i czego tam jeszcze. Bez pomocy tambylców z lokalizacją hotelu ani rusz!

    http://www.booking.com/hotel/rs/vila...9d1b118;dcid=2

    Sytuację całe szczęście ratuje komfort najprzyjemniejszego noclegu całego wyjazdu

    Last edited by Wodnik; 14-02-2012 at 19:03.

  5. #4
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie W końcu - Czarnogóra.

    Nareszcie! Trzeciego dnia o poranku w końcu docieramy do Czarnogóry. Małe przejście w górach przed miastem Pljevlja. Sprawdzają się informacje o pobieraniu "opłaty ekologicznej" - 10 Euro. Wnikliwie sprawdzana jest zielona karta.
    Jednocześnie jakoś nikt nie pyta o to, czy wwozimy jakąś żywność, co jest ponoć zakazane...

    Kilkadziesiąt kilometrów dalej - niespodzianka! Okazuje się, że miasto Pljevlja ma atrakcję w postaci... ogromnej cementowni z wielkimi kominami wyrzucającymi na całą okolicę masy białego pyłu! Oczywiście droga wiedzie praktycznie obok zakładu Witajcie w Czarnogórze

    Na szczęście kilkanaście kilometrów dalej jedziemy już pośród krajobrazów, z których lepiej są znane tamte strony:



    Jakąś godzinkę później dojeżdżamy do pierwszej poważnej atrakcji wyprawy - kanionu rzeki Tary. Wprost na legendarny przewieszony nad nią most. Zdjęcia tego nie oddają, ale rozległość kanionu, a zwłaszcza jego głębokość powodują wprost zawrót głowy!






  6. #5
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie

    Teraz czeka nas przejazd przez centrum kraju.
    Spoglądając na mapę wydaje się, że Czarnogóra nie jest państwem rozległym. Ale gdyby ją wyprasować!



    Kraj nie ma autostrad, a podróż główną drogą przez jego centrum to w praktyce dziesiątki kolejnych zakrętów, serpentyn podjazdów i zjazdów, które pokonujemy w ślad za większymi i wolniejszymi pojazdami. W zasadzie - nie ma większych szans na średnią prędkość przekraczającą 50 km/h. Za to jest czas na podziwianie kolejnych pasm górskich, przepaści i ścian skalnych wzdłuż których (lub pod którymi) przejeżdżamy.





    Finalnie - dopiero przed wieczorem dojeżdżamy na miejsce: do miejsc. Radovici k. Tivatu nad Boką Kotorską.

    Last edited by Wodnik; 14-02-2012 at 23:59.

  7. #6
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Płw. Lustica

    Nasza destynacja - miasteczko Radovici - jest atrakcyjne ze względu na swoje położenie. Leży na południowym wybrzeżu Boki Kotorskiej, u podstawy wychodzącego w morze Półwyspu Lustica. Półwysep daje spory wybór plaż - piaszczystych, żwirowych, kamienistych, kamienistych, półdzikich, komercyjnych, mniejszych i większych...

    Jednocześnie największe i piaszczyste plaże są niestety do granic możliwości oblężone przez tłumy letników, w tym głównie z Serbii, ale też z Rosji. Te tłumy i związane z nimi hałasy i inne niedogodności zmuszają do szukania bardziej ustronnych (lecz już kamienistych) miejsc do kąpieli.








    Korzystając z nich nabieramy sił i ochoty do poznania okolicy

  8. #7
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Masyw Lovcen

    Niepowtarzalny urok Czarnogóry wynika m. in. z bezpośredniego sąsiedztwa ciepłego Adriatyku i wysokich gór. Praktycznie - spadają one do morza!



    Wycieczka w góry pozwala na podziwianie fantastycznej panoramy wybrzeża prawie z lotu ptaka i... na przyjemny oddech od panujących na dole upałów. A w zasięgu jest park narodowy obejmujący górski masyw Lovcen z najwyższym szczytem o wysokości 1749 m npm.







    Na szczyt wiedzie wąska droga z kolejnymi serpentynami i licznymi punktami widokowymi dającymi możliwość podziwiania wspaniałych widoków na okolicę, w tym zwłaszcza na zatokę kotorską i sam Kotor.
    Zdecydowanie tylko dla doświadczonych kierowców! Za wjazd do parku narodowego jest pobierana niewielka opłata.
    W sumie - rzecz zdecydowanie warta zachodu

    Na wierzchołku można przy okazji zobaczyć też mauzoleum jednego z ważniejszych władców (władyków) XIX wieczej Czarnogóry - Piotra Niegosza...

    Samo mauzoleum przypomina spory bunkier i powstało w latach 50-tych XX wieku - oczywiście gęsto czerpiąć z tradycji socrealizmu

  9. #8
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie







    Widok na Cetynię, pierwszą stolicę Czarnogóry:


  10. #9
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Cetinje

    Z gór Lovcen kierujemy się w głąb lądu docierając krętą drogą do dawnej stolicy Czarnogóry - miasta Cetinje.
    Cetynia (swojska nazwa z przewodnika Pascala ) pełniła funkcję stolicy kraju począwszy od 1787 roku, kiedy to po kongresie w Belinie kraj formalnie uzyskał niepodległość, do 1918 roku, czyli do czasu wejścia Czarnogóry do królestwa SHS (tj. Serbów, Chorwatów i Słoweńców). Jego stolicą był oczywiście Belgrad.



    Natomiast czas Cetinje zaczął się już długo wcześniej, jako siedziby włodyki Czarnogóry - która została tam przeniesiona w 1482 roku z twierdzy Żabljak (nad Jez. Szkoderskim). Wówczas kraj nie miał jednak jeszcze pełnej suwerenności.

    Trzeba jeszcze przypomnieć, że w 1946 roku stolicą republiki federacyjnej Czarnogóry w składzie Jugosławii został Titograd (dzis. Podgorica).



    Spadkiem tej historii dla współczesnego miasta są takie zabytki jak dwór władyki, monastyr cetyński, XIX wieczne budynki rządowe i siedziby ówczesnych ambasad mocarstw europejskich tamtej epoki.



    W mieście panuje spokojna atmosfera, brak też gwaru spotykanego w nadmorskich kurortach. Nie nudzi się też dzieciom


  11. #10
    Wodnik's Avatar
    Wodnik jest offline Turysta
    Zarejestrowany
    Jan 2010
    Skąd
    Jastrzębie Zdrój
    Postów
    98

    Domyślnie Boka Kotorska

    Boka jest uznawana za jedyny fiord w południowej Europie. Składa się z kilku zalewów połączonych węższymi lub szerszymi przesmykami w jedną rozległą całość. "Komunikacyjnie" patrząc - można ją objechać korzystając z drogi biegnącej praktycznie samym jej brzegiem. Ze względu na urodę krajobrazu i kolejnych miejscowości na jej wybrzeżu - bezwzględnie trzeba to zrobić co najmniej jeden raz



    Gdy jednak czas na to nie pozwoli - trzeba skorzystać z promu łączącego Lepetane i Kamenari, co jest niedrogie, wygodne i niepomiernie skraca podróż.



    Na zwiedzanie kolejnych miejscowości i wysepek położonych nad Boką w sposób dający optymalną przyjemność wypadłoby przeznaczyć ok. tygodnia. W praktyce, podróżując z dziećmi i w dość wysokiej temperaturze, unikaliśmy raczej "łapania" kilku miasteczek w jeden dzień. W takiej sytuacji, niestety, brakło m. in. czasu na odwiedzenie Herzeg Novi


Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Zasady Postowania

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •  

Search Engine Optimization by vBSEO 3.6.0